Bardzo lubię pomagać. Chyba każdy lubi pomagać. A najlepsze jest pomaganie bezinteresowne. Gdy nie oczekuje się niczego w zamian, gdy robi się coś od serca, z własnej woli, dla innych, a nie dla siebie, nie dla pieniędzy.
Kocham beagle i bardzo się cieszę, że istnieje taka fundacja jak SOS Beagle - dzięki niej wiele beagle'i znalazło dom, dobry i odpowiedzialny dom, który wiedział, jak zająć się tą rasą, jak pokonać słabości i wzmocnić atuty rasy. Jeśli ktoś chce mieć beagle'a, nie stać go na kupno rasowego za 1000 zł wzwyż, to lepiej wesprzeć fundację, poznać wspaniałych ludzi, którzy zawsze dadzą wspaniałą radę co do beagle'a którego adoptujemy, niż kupić psa z pseudohodowli, w której tylko pieniądze się liczą. Maniek jest z pseudohodowli - kupowałam go doprawdy świadomie, miałam kupić psa z hodowli "prawdziwej", ale nie udało mi się to. Nie wyobrażam sobie życia bez Mańka, to prawda, tak samo jak inni posiadacze psów, nieważne skąd, ale sam fakt wsparcia takiej ohydnej hodowli jest przykry. Naprawdę, fundacja zrzeszająca psy w typie danej rasy to piękna rzecz i strasznie się cieszę, że ludzie wymyślili coś takiego. Wielkie podziękowania dla SOS Beagle za przysłane mi wspaniałe gadżety, które każdego dnia przypominają mi o tej fundacji. Gdybym teraz miała wziąć drugiego to na pewno najpierw długo rozglądałabym się po różnych fundacjach czy nawet schroniskach, bo to ma sens - nie mówię teraz, że psy ze schroniska kochają bardziej, bo dla mnie to nie prawda, psy rasowe też są do kochania i zasługują na taki sam szacunek, ale jednak wspaniałe jest wsparcie psa po przejściach i pokazanie, że człowiek to nie tak duże zło.
Jeszcze raz dziękuję za gadżety SOS Beagle!
Mam nadzieję, że pomagacie różnym organizacjom, fundacjom, stowarzyszeniom.
Życzymy Wam z Mańkiem miłego długiego weekendu, najlepiej aktywnego, bo pogoda sprzyja. Do następnego postu! Taki jakiś krótki ten pościk wyszedł :D





